Historia wszystkowidzącego

Musi być patos, musi być dramat i wielkie wzruszenie, a najlepiej jakby wszystko opierało się jeszcze na faktach – to żelazne zasady amerykańskiego filmu. Jeśli ich wypełnienie uda się w stu procentach, reżyser może spokojnie liczyć na Oscara, Złotego Niedźwiedzia i inne nagrody roku. Część tych zasad z pewnością użył twórca jednego z największych hitów tego roku Kamerdynera. Przez ponad dwie godziny na ekranie widzimy autentyczną historię czarnego kamerdynera ośmiu kolejnych prezydentów USA, w którego rolę wcielił się niesamowity Forest Whitaker. Pełno wzruszeń, emocji i zwrotów akcji gwarantowanych. Oczywiście nie obędzie się bez typowego amerykańskiego uniesienia, do którego w wielkich produkcjach po prostu trzeba się przyzwyczaić. Film ważny również pod względem historycznym – szkicuje bowiem sytuację rasową w Ameryce na przestrzeni kilku dziesięcioleci – niewolnictwa, wielkiej walki o równość praw i tworzeniu się klanów czarnej ludności, która walczyła z białymi ludźmi. Na pewno jeden z hitów przełomu 2013 i 2014 roku.

Scorsese znów wielki

Jest w świecie kinowym kilku reżyserów, na których filmy moglibyśmy zawsze chodzić w ciemno, z przekonaniem, że z seansu wyjdziemy z pełnym bagażem wrażeń. Z pewnością do grona wybitnych twórców już od wielu lat można zaliczyć Martina Scorsese. Ten błyskotliwy reżyser wprowadził właśnie do kin swoją nową produkcję i jak przekonują pierwsi recenzenci – jest ona warta każdej wydanej złotówki. Wilk z Wall Street to przezabawna, ale i mocno trzymająca w napięciu historia o brokerze na giełdzie, który dorobił się olbrzymich sum pieniędzy. Nie zamierza ich jednak zbierać do skarpety, lecz regularnie wydaje na głośne imprezy, pali je na stosach, by w końcu przykuć swoją uwagę czarnych z FBI. Scorsese powrócił do swoich najlepszych lat, kiedy to tryumfy święcił Casino i znów zrobił mocny film z Leonardo DiCaprio w roli głównej, który ponownie pokazał, iż na Oscara może swobodnie kandydować corocznie. Wielki film, jeden z faworytów do tegorocznych nagród, to również wielka frajda dla każdego wielbiciela kina.

Piractwo takie niebezpieczne?

Wielkie lobby antypirackie starają się przemówić do ludzi i pokazać, że ściąganie filmów jest działalnością nielegalną. Wszystko słusznie, problem w tym, że ich działania mogą dać do zrozumienia, iż jest to przestępstwo gorsze niż napaść na drugiego człowieka. Ich logika z prawdziwym tokiem myślenia ma jednak niewiele wspólnego, a pokazuje to kilka przykładów. Główną działalnością firm stojących za przemysłem filmowym jest pokazywanie statystyk ściągniętych produkcji i przeliczanie ich na stracone miliony. Problem w tym, że spośród wszystkich piratów, którzy ściągnęli dany seans wielu tak naprawdę nie poszłoby do kina bądź kupiło dvd. Jest także druga strona medalu – taki film może przekonać widza do częstszego odwiedzania kin bądź wypożyczalni wideo. Jest to również tak naprawdę niewielka strata dla przemysłu, który i w takiej sytuacji zarabia olbrzymie miliony dolarów. Coraz więcej ludzi przekonuje się również do inwestowania w filmy, a sale kinowe są znacznie częściej oblegane niż miało to miejsce jeszcze kilka lat temu.

Polskie poetyczne kino

Utarło się przekonanie, że polski film to nędzny film. Wpływ na taką sytuację miało zapewne powstanie wielu wysokobudżetowych produkcji, które ostatecznie okazały się gniotami. Głośno rozreklamowane romantyczne komedie przywiodły do kin milionów ludzi, jacy w większości wychodzili w trakcie seansu z jednym słowem „żenada”. Podobnie jak ze wszystkim, tak z polskim filmem nie należy wszystkie wrzucać do jednego worka. Okazuje się bowiem, iż gdzieś w głębi, bez większych telewizyjnych czy radiowych reklam powstają prawdziwe perełki. Nowy polski firm, emanujący spokojem i patetycznością, a dodatkowo czarno-biały? Na pierwszy rzut oka wydaje się to nietrafiony pomysł, jednak sam seans filmu Papusza w wykonaniu małżeństwa państwa Krauze, pokazuje, iż jest to możliwe. Fantastycznie zagrany film o dość niepopularnym temacie, jakim w naszym kraju jest cyganeria, było zabiegiem dość ryzykownym, jednak w stu procentach udanym. Polskie kino ma swoje perełki, lecz trzeba wiedzieć, który tytuł z repertuaru wybrać.

Hobbit najczęściej piraconym filmem

Przemysł filmowy wciąż bezskutecznie stara się walczyć z internetowym piractwem. Nowe filmy się jednak ściągało, ściąga i najprawdopodobniej będzie ściągać bez względu na to, jakie działania będą podejmować konsorcja antypirackie. Pokazują to między innymi z roku na rok rosnące liczby ściąganych największych filmów. W 2013 roku wszelkie rekordy pobiła pierwsza część Hobbita, która tylko z jednego serwisu została pobrana przez ponad osiem milionów internautów. Nie inaczej było z innymi hitami, a w ścisłej czołówce znalazły się takie produkcje jak World War Z czy Django reżyserii Quentina Tarantino. Nie zmienia to jednak innego faktu – tak jak corocznie powiększają się liczby ściągniętych w sieci filmów, tak systematycznie rośnie liczba widzów, którzy przychodzą na seanse do kina. Powstaje coraz to więcej multipleksów, które spokojnie radzą sobie z utrzymaniem na każdym rynku, a do tego rośnie liczba wydawanych w Polsce filmów dvd, równie chętnie kupowanych przez wielbicieli tych nośników. Czy walka z piractwem ma więc jakiś sens?

Filmowe pijaństwo znów popularne

W ostatnim czasie można zauważyć znaczny wzrost filmów traktujących o tematyce alkoholizmu. Szczególny wzrost tego typu produkcji następuje w Polsce, ale również w kinie amerykańskim widzimy coraz więcej przykładów, skupiających się na tej chorobie. Na polskim rynku wielkim prekursorem tego ruchu był reżyser filmu Pętla, który zekranizował słynną powieść. Na kolejne seanse musieliśmy czekać już do czasów pokomunistycznych – pojawił się Żółty Szalik, Wszyscy Jesteśmy Chrystusami Marka Koterskiego, a teraz do kina wchodzi produkcja jednego z największych obecnie reżyserów – Smarzowskiego czyli Pod Mocnym Aniołem. Filmy te zyskały popularność nie tylko przez poruszaną tematykę, ale głównie z tego powodu, iż reżyserzy potrafili w stu procentach przekazać jej problem. W ostatnich latach również Hollywood odniósł się do pijaństwa, a przedstawił go w głośnym filmie Lot, w którym Denzel Washington odgrywa rolę pilota samolotu pasażerskiego, który w wolnych chwilach, a także w pracy raczy się wielką dawką alkoholu oraz narkotyków.

Z polskim kinem nie tak źle

Po czasach wielkich polskich reżyserów mieliśmy kolejny wyskok rodzimej kinematografii na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to szczególnym uznaniem cieszyła się seria filmów Psy. Później jednak mieliśmy prawdziwą lukę, której jeszcze przez wiele lat mogą się wstydzić prawdziwi filmomaniacy. Pojawiały się produkcje albo zbyt dramatyzujące albo nieudane filmy historyczne, na które wykładano mnóstwo pieniędzy z polskiej kultury bądź momentami żenujące komedie połączone czasem z romantycznymi wątkami, które nadawały się przeważnie na popołudniowy seans w Polsacie aniżeli na wizytę w kinie. Teraz jednak znów nastąpił przełom wśród polskich reżyserów. Tryumfy święci Smarzowski, który corocznie zaczął robić filmy wprost genialne, zdobywające nagrody nawet na europejskich konkursach. Zaczął od głośnego Wesela, a później było już tylko lepiej – Róża i Drogówka przyciągnęły do kin i przed telewizory mnóstwo widzów, którzy już zacierają ręce na styczniową premierę Pod Mocnym Aniołem. Czy będzie to film wybitny? Już teraz można stwierdzić, że tak.

Technologia 3d na dobre zawitała do kina

Większość amerykańskich filmów produkowana jest obecnie w technice 3d umożliwiającej większa integrację widza z oglądanym filmem. Specjalne okulary dają obrazowe poczucie, iż cała akcja dzieje się wokół nas – ktoś się obok przechadza, kamień leci wprost w naszą głowę, a my spadamy w przepaść wraz z głównym bohaterem. Po wszelkich seansach pada jednak coraz więcej głosów, że jest to niepotrzebny zabieg, najczęściej obniżający wartość filmu i mający na celu przyciągnięcie jak najszerszej grupy publiczności. Dodatkowo wiele kin wciąż nie jest przystosowanych do puszczania tego typu produkcji. Ekran musi być naprawdę wielki, a ułożenie siedzeń odpowiednie na tyle, aby z każdego miejsca były widoczne podobne efekty. Ponadto po obejrzeniu seansu 3d w profesjonalnym imaxie, oglądanie kolejnych filmów z tymi efektami raczej wzbudza uśmiech godzien politowania, a nie zachwyt nad najnowszą technologią. Statystyki jednak jasno wykazują, że filmy 3d powiększyły ilość wizyt w kinach, dlatego musimy się raczej spodziewać coraz częstszego zakładania kolorowych okularów.

Smok się ujawnił

Właśnie do kin weszła kolejna megaprodukcja w wykonaniu Petera Jacksona Hobbit Pustkowie Smauga. To druga część podzielonej książki Tolkiena – pierwsza czyli Niezwykła Podróż zakończyła się otworzeniem oka wielkiego smoka, którego w pełni możliwości mogliśmy poznać już pod koniec grudnia. Trzeba przyznać, że olbrzymi gad wypadł specjalistom od efektów specjalnych wybornie – czerwony smok wijący się pośród złota mógł wzbudzić wielką grozę wśród zgromadzonych widzów. Poza tym na uwagę zasługuje wielki pościg orków za gromadą krasnoludów i hobbitem, a także zmagania Gandalfa. W filmie sporo się dzieje, mamy częste zwroty akcji, wielbiciele powieści tylko kilkukrotnie mogą złapać się za głowę, ze względu na iście holywodzkie żarty reżysera, mające przyciągnąć jeszcze większą rzeszę kinomaniaków. Film wykorzystuje wiele z technologii 3d i czasem trzeba było się chować przed nadlatującą pszczołą bądź głową jednego z orków. Ogólnie rzecz biorąc, całkiem dobra rozrywka dla tych młodszych, jak i starszych widzów.

Z małej książki wielka trylogia

Powieści są idealnym sposobem na scenariusz filmowym. Szczególnie jeśli za książkę zabrał się wybitny pisarz, a za jego ekranizację nie mniej wybitny reżyser. Tak było również w przypadku Hobbita, kolejnej po Władcy Pierścieni trylogii Tolkiena przeniesionej na wielki ekran. Problem w tym, że w tym przypadku Peter Jackson miał do czynienia dość cienką opowiastkę, którą przerobił na trzy trzygodzinne filmy. Czy słusznie? Czy nie wystarczyło wykonać tylko jednego filmu? Oczywiście pod względem finansowym to rozwiązanie wprost wybitne – każda kolejna część przyciągnie do kina miliony ludzi, zrobienie każdej zwróci się kilkukrotnie i tak naprawdę można upiec nawet trzy pieczenie na jednym ogniu. W kinach byliśmy już świadkami dwóch części, a wielu wielbicieli Tolkiena i ogólno-pojętej fantastyki już czeka na zakończenie trylogii. Mimo takiego rozłożenia książki kilku interesujących elementów w filmie zabrakło, pojawiły się za to autorskie pomysły Jacksona, skierowane głównie do wielbicieli rozrywki, a nie Hobbita w wersji książkowej.